Coraz więcej trafia do mnie przewodników psów, którzy mają olbrzymi problem z zakazaniem psu czegokolwiek. Bo jakże to tak – w XXI wieku, w dobie wszechobecnego pozytywizmu i „bezstresowego” (cudzysłów nieprzypadkowy) wychowania, mówić „NIE” członkowi rodziny. I co prawda przeszkadza im to, że pies gryzie przewodnika w różnych sytuacjach, że nie pozwoli się ściągnąć z kanapy, ale nigdy tak naprawdę nie ZABRONILI psu tego robić. A zabronienie nie polega na odwracaniu uwagi smaczkami, ani też na bezustannym powtarzaniu „NIE WOLNO”. Zabronienie polega na fizycznym uniemożliwieniu robienia przez psa czynności przez nas niepożądanej (i/lub korekcie), dodaniu do tego, w odpowiedniej intonacji, komendy zakazującej i wskazaniu oraz nagrodzeniu czynności pożądanej. Po pewnym czasie wystarczy już oczywiście sama komenda zakazująca.
Psy uwielbiają jasne sytuacje i nie mają problemu ani z zakazem, ani z korektą (nawet szczenięta – tak, tak ). Psy mają problem, gdy nie rozumieją frustracji przewodnika krzyczącego nic nie znaczące dla psa słowo „NIE”. Im więcej będzie pies.
Bądźcie więc CZYTELNI dla swojego psa przez cały nadchodzący rok asertywnego spokoju i jasności przekazu u przewodnika, tym bardziej zrównoważony i pewny siebie.